Posty

Ciasno, że Kota nie wciśniesz? - cz. 4

- Dobry wieczór, Księżniczko… Marinette odwróciła się przestraszona w stronę okna, a trzymana w dłoniach piżama, w którą właśnie miała się przebrać, wypadła jej z rąk. Na parapecie w nonszalanckiej pozie siedział Czarny Kot i uśmiechał się do niej zawadiacko. Od razu podziękowała sobie w myślach, że nie zaczęła się przebierać dwie minuty temu, bo właśnie by ją zastał w trakcie zdejmowania ubrania lub co gorsza – w negliżu. Jakby tego było mało, natychmiast przypomniała sobie rozmowę przy kolacji o tym, jak miałby wyglądać jej potajemny związek z superbohaterem, i potwornie się zaczerwieniła. - Drugi raz mnie dzisiaj odwiedzasz… - wyrwało jej się. - Znów nie w porę? – uśmiechnął się krzywo. - Lepiej teraz niż za pięć minut. Zamierzałam się przebrać… - mruknęła pod nosem. - Mam nadzieję, że tym razem bez tak wstrząsających okoliczności natury – zauważył, nie słysząc jej komentarza. – Jeśli jednak i tym razem podłoga zatrzęsła się pod twoimi stopami, zacznę podejrzewać, że moż...

Ciasno, że Kota nie wciśniesz? - cz. 3

Marinette z ulgą zamknęła za sobą drzwi do swojego pokoju. Ta kolacja była koszmarna. Alya była wprost nieznośna. Tak niesubtelnie wypytywała ją o Czarnego Kota, a Adriena o nią, że tylko głupi by się nie zorientował, o co jej chodziło. Całe szczęście, że Nino w końcu ją powstrzymał i mogli w spokoju zjeść wystygniętą już pizzę. Ale atmosfera pozostała napięta do samego końca. Adrien już prawie się nie odzywał do końca posiłku, a potem wymamrotał, że musi do rana skończyć jakiś skrypt. Po tych słowach wycofał się do siebie. Alya była tak zadowolona ze swoich zabiegów swatki, że pozwoliła się zaciągnąć Nino do ich pokoju. Marinette została sama nad stołem pełnych brudnych naczyń. Westchnęła i posprzątała. Przynajmniej tyle mogła zrobić, żeby się odwdzięczyć za przygarnięcie jej w tak niecodziennych okolicznościach. A kiedy skończyła, po cichu wymknęła się do siebie. „Do siebie”… Nie, to nie było jej miejsce. Wiedziała, że jest tu tymczasowo. Jak tylko okaże się, że z domem wszys...

Ciasno, że Kota nie wciśniesz? - cz. 2

- No to opowiadaj ze szczegółami! – Alya bez wstępów poruszyła temat dnia. - Że niby co? – Marinette prawie upuściła kawałek pizzy. - Och, no nie udawaj! Przystojny superbohater ratuje cię z walącego się domu i trzymając w ramionach, mknie przez pół miasta po paryskich dachach… W tym momencie zarówno Marinette jak i Adrien jednocześnie zakrztusili się pizzą. Nino zaś spojrzał na swoją dziewczynę z wyrzutem. - Heloł?! Nie zapomniałaś o kimś? - Moje serce wciąż należy niepodzielnie do ciebie, skarbie! – Alya uśmiechnęła się do niego czule. – Ale sam przyznaj, że Czarny Kot zmężniał i wyprzystojniał. - Prędzej piekło zamarznie, niż coś takiego przejdzie mi przez gardło – odparł Nino, a Adrien roześmiał się głośno, definitywnie porzucając jedzenie. Przysłuchiwanie się rozmowie przyjaciół groziło śmiercią przez zakrztuszenie. - No więc? – spytała Alya ponaglająco. - Nie zwróciłam uwagi, Al – wyznała Marinette. – Byłam przejęta tym, co się stało z moim domem. - No, ale mu...

Ciasno, że Kota nie wciśniesz? - cz. 1

- Szach-mat, Tikki… - szepnęła Marinette, stawiając plecak w kącie pokoju. - Jesteś pewna, że nie chciałaś powiedzieć „Ach, ile mam szmat?” – pisnęła cicho maleńka czerwona kulka, będąca kwami Biedronki. - Szmat to akurat mam całkiem mało. Tyle, ile zdążyłam wziąć na szybko – mruknęła dziewczyna. – Chodziło mi dosłownie o szach-mat. - Wytłumacz mi, proszę, tę twoją przenośnię, bo nie rozumiem. - Sytuacja bez wyjścia, Tikki – odparła zdawkowo Marinette i powtórzyła jakby do siebie: – Sytuacja bez wyjścia. - Dramatyzujesz… - oceniło kwami. - Dramatyzuję?! – oburzyła się dziewczyna. Tak szybko odwróciła głowę w stronę czerwonego stworzonka, że aż kilka kosmyków jej ciemnych włosów wymknęło się z luźnego koka. - Zdaję sobie sprawę, że dzisiaj dużo przeszłaś, ale czy to nie jest pocieszające, że masz kochających przyjaciół, którzy się tobą zaopiekowali? – spytała retorycznie Tikki, uśmiechając się pokrzepiająco do swojej właścicielki. - Masz rację… - westchnęła Marinette p...