Posty

"Przeczucia" - rozdział 1 (przed edycją)

Rozdział 1 - "Na południe"

Nie lubię lata. Jedyną jego zaletą jest to, że są wtedy wakacje. Ale te straszliwe upały tak dają mi się we znaki, że zdecydowanie nie jest to moja ulubiona pora roku.  Siedząc na tylnym siedzeniu w samochodzie mojej mamy z nosem przyklejonym do szyby, cieszyłam się z dwóch rzeczy – że kiedyś ktoś mądry wymyślił klimatyzację samochodową i że moja mama wpadła na genialny pomysł kupienia autka wyposażonego w taki wynalazek.

Ta Noc - cz.1

(1) – Za bardzo zaplanowane A/N: Zanim zaczniecie czytać, a nie zerknęliście na „blurb”, zalecam przeczytanie najpierw „Tamtego Dnia” ( https://niesmialek.blogspot.com/2018/05/miraculum-fanfiction-tamten-dzien-cz-1.html ), bo niniejsza książka jest kontynuacją i po pierwsze będzie się odwoływać do pewnych wydarzeń z części pierwszej (więc dobrze by było wiedzieć, do jakich…), a po drugie – jeśli nie czytaliście „TD”, to ten rozdział jest jednym wielkim spoilerem i zepsuje Wam lekturę „TD”… * * * Pokój wyglądał idealnie. Marinette obrzuciła go uważnym spojrzeniem, żeby sprawdzić czy wszystko znajdowało się na swoim miejscu. Uprzątnęła nawet biurko, przy którym zazwyczaj szyła. Westchnęła cicho, kiedy jej wzrok padł na stary domek dla lalek. Domek, w którym przez dwa lata mieszkała Tikki – istota najbliższa jej duszy, kwami Biedronki, które dawało Marinette moc tworzenia. Od trzech lat domek dla lalek stał pusty w kącie i przypominał dziewczynie o tych wspaniałych dniach – bo choć

Pan Gołąb po raz 72

Uwaga! Będą spoilery! Jeśli nie oglądałaś/eś odcinka "Mr Pigeon 72", to odradzam czytanie dzisiejszego postu! *** Wiele obiecywałam sobie po dzisiejszym odcinku "Mr Pigeon 72". Wszyscy czekaliśmy na to, żeby zobaczyć, co się stanie po tym, jak Marinette wyznała Alyi, że jest Biedronką. Zgodnie z moimi przypuszczeniami Alya zabrała się do wspierania przyjaciółki w ogarnięciu wszystkich aspektów bycia Strażnikiem Miraculów. I bardzo dobrze! Niech Marinette wreszcie nie robi wszystkiego sama, bo można się zajechać... Jestem zachwycona Kagami, tym że nadal przyjaźni się z Marinette i że wyczuwa jej emocje. Jej zachowanie wobec Adriena może się wydawać nieco zaskakujące - nagle po takim totalnym oddaniu Adrienowi, odpuściła go sobie całkowicie. Ale jeśli przypomnimy sobie odcinek, w którym debiutowała ("Riposta"), to wszystko staje się bardziej logiczne... Tam po przegraniu pojedynku w szkole całkowicie zrezygnowała z zajęć szermierki. Zero-jedynkowo. Albo na 1

New York, New York…

Ostrzeżenie przed spoilerami (Odcinek specjalny: Nowy Jork)! Podróż z Nowego Jorku trwała w nieskończoność. Adrien nie mógł się już doczekać lądowania w Paryżu. Nie palił się do spotkania z ojcem ani do zamknięcia w czterech ścianach. Nie spieszyło mu się także do wznowienia treningów z Kagami. Po prostu chciał zobaczyć miasto i ocenić poziom zniszczenia podczas jego nieobecności. Gdzieś w głębi serca czuł potrzebę zrehabilitowania się. Chciał udowodnić Biedronce, że nadal mogła na nim polegać. Nie, zaraz… Już nie musiał jej nic udowadniać. Przecież mu przebaczyła. Więc dlaczego czuł się tak, jakby mu ktoś wyrwał serce i wyrzucił gdzieś nad Atlantykiem? – Ktoś tu się zakochał… – zarechotał Plagg, który jak zwykle opychał się camembertem. – Żeby wczoraj… – Adrien wzruszył ramionami. Też mi nowość! Kwami spojrzało zaskoczone na swojego posiadacza, po czym wymownie przewróciło oczami i zaśmiało się: – Ach, ta ironia losu… Jak ja to uwielbiam! – A tobie o co teraz chodzi? –

Zawsze masz mnie

A/N: Ta historia przyszła mi do głowy spontanicznie dzisiaj o świcie. Chyba wracam do nawyków z Sezonu 2, kiedy po niektórych odcinkach rodziły się kolejne fanfiki… Ale dzisiaj nie będzie to długie opowiadanie. Taki łan-szocik… Ale nie mogłam się powstrzymać! Uwaga! Spojlery z odcinka „Gang of Secrets”! 😉 * * * Coś było nie tak. Adrien widział już Marinette w różnych stanach emocjonalnych – bywała podekscytowana, zdenerwowana, zmieszana, zdeterminowana, smutna… Ale jeszcze nigdy nie widział jej tak załamanej. Zupełnie jakby ktoś zgasił światło w pokoju albo jakby słońce zaszło… Oczy miała zaczerwienione i tylko ślepy by nie zauważył, że płakała. I to dużo… Martwiło go to, że najwyraźniej coś w jej życiu się nie układało. Chciał jej pomóc, a nie wiedział nawet jak się do tego zabrać. Był beznadziejny w pomaganiu dziewczynom. Wczoraj na przykład wpadł na wspaniały w jego ocenie pomysł, żeby zaprosić Biedronkę do kina. Tak na poprawę humoru. I co? Strzeliła cały wykład o tym, j