Posty

Wyświetlanie postów z 2021

Ta Noc - cz.7

(7) – Spotkanie po latach Ręce Marinette drżały tak bardzo, że nie była w stanie założyć kolczyków. Adrien przykląkł tuż obok dziewczyny i sięgnął do jej uszu. Poprowadził jej dłoń i pomógł wsunąć wkrętki na miejsce. Po chwili czerwone nakrapiane kwami wyleciało z Miraculum i zakręciwszy potrójny piruet w powietrzu, wróciło do Marinette, przytulając się do mokrego od łez policzka swojej właścicielki. – Nareszcie! – pisnęła Tikki, a Marinette roześmiała się wzruszona. Adrien zerknął zazdrośnie na to powitanie. Trochę bolało go wspomnienie kwaśnego komentarza Plagga i nawet jego późniejsze usprawiedliwienie nie całkiem zagoiło tę świeżą ranę. Powstrzymał westchnięcie i szybko odwrócił wzrok od Marinette i Tikki. I nagle poczuł pod zwiniętą na udzie dłonią miękki kształt. Mały czarny kocurek otarł się o wnętrze jego dłoni, jak mają w zwyczaju kociaki, kiedy łaszą się do swoich właścicieli. Zaparło mu dech, a potem na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, a serce zalała fala ulgi

Ta Noc - cz.6

(6) – Każda historia ma swój koniec i początek Marinette nie mogła oderwać wzroku od swojego chłopaka po tym, jak już przybrał postać Czarnego Kota. Pamiętała z dawnych lat, jak wyglądał jej partner, ale teraz sporo się zmieniło. Adrien dorósł, zmężniał, a jego kostium – jakby przekornie chłopak chciał się z nią podrażnić – tylko uwydatniał mięśnie na jego ramionach i torsie. Zaschło jej w gardle. Godzinę temu ściągała mu z tych ramion koszulę! – Potraktuję to jako komplement… – szepnął Czarny Kot, podchodząc do dziewczyny z uwodzicielskim uśmiechem. – Zrobiłeś to specjalnie! – odparła z wyrzutem, trącając go palcem wskazującym w tors. – Warto było choćby po to, żeby zobaczyć zachwyt w twoich oczach! – Mrugnął do niej porozumiewawczo, po czym dodał przekornie: – Choć nie jestem do końca pewien, czy to zachwyt widziałem, czy może… – znacząco zawiesił głos. Oboje wiedzieli, co miał na myśli. I oboje wiedzieli, że miał rację. – Plagg cię zabije, jak nie przestaniesz! – szturchnę

Ta Noc - cz.5

(5) – Inne Miraculum Marinette bez trudu odnalazła budynek, w którym kiedyś znajdował się salon medycyny chińskiej. Brakowało już charakterystycznego szyldu, cała kamienica wyglądała na opuszczoną. Drzwi wejściowe miały wybite szyby i poluzowaną klamkę. Ciężko było jednak ocenić, czy zniszczeń dokonali dawno jacyś wandale, czy tajemniczy złoczyńca przed kilkunastoma minutami. Adrien chwycił mocniej dłoń Marinette i wyprzedził ją o krok. Pierwszy wszedł na klatkę schodową, osłaniając dziewczynę na wypadek jakiegoś zagrożenia. Puls przyspieszył im obojgu i poczuli przypływ adrenaliny, jak podczas walk trzy lata temu. Jednocześnie czuli się całkowicie bezbronni bez wsparcia swoich miraculów. Drzwi do niegdysiejszego salonu medycyny chińskiej były lekko uchylone. Adrien puścił dłoń Marinette i zatrzymał ją gestem. Sam zaś ostrożnie wsunął się do pomieszczenia. Rozejrzał się uważnie po pustym wnętrzu, ale nie dostrzegł żadnej czającej się postaci ani podejrzanego cienia. Pewniejszym j

Ta Noc - cz.4

(4) – Początek poszukiwań Po zniknięciu Wayzza Marinette i Adrien wymienili spanikowane spojrzenia. Albo ktoś przejął bransoletę Mistrza Fu, albo sam Mistrz porzucił swoje Miraculum, żeby je ochronić przez złoczyńcą. Pytanie brzmiało, kim on jest? – Vol-kto? – spytała cicho Marinette. – Voldemort? – podsunął żartobliwie Adrien, na co dziewczyna roześmiała się głośno: – Głuptas z ciebie! Za dużo czytasz książek! Naprawdę myślisz, że Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wypowiadać, zjawił się tu po szkatułę z Miraculami? – Na pewno Miracula rozwiązałyby część jego problemów – mruknął. – Kocie, błagam… – Marinette przewróciła oczami. – Skup się. Mamy kłopoty. Ktoś realny zagraża Mistrzowi. A tylko my możemy temu komuś przeszkodzić. Tylko jak mamy to zrobić, skoro sami nie mamy naszych Miraculów i nie wiemy nic o zagrożeniu ani o tym, gdzie może być szkatuła? – Jak zwykle skupiona na zadaniu… – westchnął Adrien. – Myślę, że musimy przełożyć nasze plany na później… – Marinette ws

Ta Noc - cz.3

(3) – Kłopoty – Co ty tu robisz, Wayzz? – spytała Marinette, uświadamiając sobie z rozpaczą, w jak niedwuznacznej sytuacji zastało ich kwami Mistrza Fu. – Mój Mistrz i wszystkie Miracula są w śmiertelnym niebezpieczeństwie – zakomunikowało kwami, jakby zupełnie zwracając uwagi na zmieszanie dawnych superbohaterów. – Mistrz wysłał mnie, żebym sprowadził pomoc. Dał mi wyraźne instrukcje, że mam sprowadzić was dwoje. Całe szczęście, że byliście tu razem, bo może uda mi się wszystko przekazać. – Mów zatem, skoro nie ma czasu do stracenia – powiedziała szybko Marinette, starając się utrzymać rozpiętą sukienkę w ryzach. – Mistrz nie mógł przyjść sam? – spytał w tym samym czasie Adrien. – Nie było czasu na przemianę – wyjaśnił Wayzz. – Mistrz od jakiegoś czasu spodziewał się ataku, więc ukrył szkatułę z Miraculami w bezpiecznym miejscu. Nawet ja nie wiem, gdzie to jest. To na wypadek, gdyby Miraculum Żółwia zostało przejęte przez złoczyńcę i musiałbym służyć nowemu panu. Mistrz Fu z

Ta Noc - cz.2

(2) – Milion guzików A/N: Uwaga! Poniższy rozdział kwalifikuję do kategorii wiekowej 16+. Jeśli masz mniej lat, proszę o pominięcie tej części i przejście do końca rozdziału…  * * * Temperatura i napięcie rosło wraz z natężeniem pocałunków coraz to bardziej namiętnych. Wreszcie Marinette popchnęła Adriena w stronę kanapy, a kiedy on – zaskoczony – usiadł, pociągnął ją za sobą. Rozsiadła się wygodnie, oplatając nogami jego biodra. – To nie zjemy nawet kolacji? – zapytał z tym swoim kocim uśmiechem, z którego nie rezygnował mimo upływu lat. Nabrał za to jeszcze większego uroku. – Och, przymknij się – mruknęła. – Za dużo planujemy… – To ty zawsze byłaś od planowania. Ja wolę działać. – To działaj… – uśmiechnęła się znacząco i odsunęła się nieco od niego. Przyjrzał się krytycznie jej sukience. Miała ze sto guzików. Wybrała ją chyba specjalnie po to, żeby się z nim podrażnić. – Serio, Księżniczko? – spytał z krzywym uśmiechem. – To zajmie miesiące! – No, nie przesadzaj! –

Ta Noc - cz.1

(1) – Za bardzo zaplanowane A/N: Zanim zaczniecie czytać, a nie zerknęliście na „blurb”, zalecam przeczytanie najpierw „Tamtego Dnia” ( https://niesmialek.blogspot.com/2018/05/miraculum-fanfiction-tamten-dzien-cz-1.html ), bo niniejsza książka jest kontynuacją i po pierwsze będzie się odwoływać do pewnych wydarzeń z części pierwszej (więc dobrze by było wiedzieć, do jakich…), a po drugie – jeśli nie czytaliście „TD”, to ten rozdział jest jednym wielkim spoilerem i zepsuje Wam lekturę „TD”… * * * Pokój wyglądał idealnie. Marinette obrzuciła go uważnym spojrzeniem, żeby sprawdzić czy wszystko znajdowało się na swoim miejscu. Uprzątnęła nawet biurko, przy którym zazwyczaj szyła. Westchnęła cicho, kiedy jej wzrok padł na stary domek dla lalek. Domek, w którym przez dwa lata mieszkała Tikki – istota najbliższa jej duszy, kwami Biedronki, które dawało Marinette moc tworzenia. Od trzech lat domek dla lalek stał pusty w kącie i przypominał dziewczynie o tych wspaniałych dniach – bo choć

Pan Gołąb po raz 72

Uwaga! Będą spoilery! Jeśli nie oglądałaś/eś odcinka "Mr Pigeon 72", to odradzam czytanie dzisiejszego postu! *** Wiele obiecywałam sobie po dzisiejszym odcinku "Mr Pigeon 72". Wszyscy czekaliśmy na to, żeby zobaczyć, co się stanie po tym, jak Marinette wyznała Alyi, że jest Biedronką. Zgodnie z moimi przypuszczeniami Alya zabrała się do wspierania przyjaciółki w ogarnięciu wszystkich aspektów bycia Strażnikiem Miraculów. I bardzo dobrze! Niech Marinette wreszcie nie robi wszystkiego sama, bo można się zajechać... Jestem zachwycona Kagami, tym że nadal przyjaźni się z Marinette i że wyczuwa jej emocje. Jej zachowanie wobec Adriena może się wydawać nieco zaskakujące - nagle po takim totalnym oddaniu Adrienowi, odpuściła go sobie całkowicie. Ale jeśli przypomnimy sobie odcinek, w którym debiutowała ("Riposta"), to wszystko staje się bardziej logiczne... Tam po przegraniu pojedynku w szkole całkowicie zrezygnowała z zajęć szermierki. Zero-jedynkowo. Albo na 1

New York, New York…

Ostrzeżenie przed spoilerami (Odcinek specjalny: Nowy Jork)! Podróż z Nowego Jorku trwała w nieskończoność. Adrien nie mógł się już doczekać lądowania w Paryżu. Nie palił się do spotkania z ojcem ani do zamknięcia w czterech ścianach. Nie spieszyło mu się także do wznowienia treningów z Kagami. Po prostu chciał zobaczyć miasto i ocenić poziom zniszczenia podczas jego nieobecności. Gdzieś w głębi serca czuł potrzebę zrehabilitowania się. Chciał udowodnić Biedronce, że nadal mogła na nim polegać. Nie, zaraz… Już nie musiał jej nic udowadniać. Przecież mu przebaczyła. Więc dlaczego czuł się tak, jakby mu ktoś wyrwał serce i wyrzucił gdzieś nad Atlantykiem? – Ktoś tu się zakochał… – zarechotał Plagg, który jak zwykle opychał się camembertem. – Żeby wczoraj… – Adrien wzruszył ramionami. Też mi nowość! Kwami spojrzało zaskoczone na swojego posiadacza, po czym wymownie przewróciło oczami i zaśmiało się: – Ach, ta ironia losu… Jak ja to uwielbiam! – A tobie o co teraz chodzi? –

Zawsze masz mnie

A/N: Ta historia przyszła mi do głowy spontanicznie dzisiaj o świcie. Chyba wracam do nawyków z Sezonu 2, kiedy po niektórych odcinkach rodziły się kolejne fanfiki… Ale dzisiaj nie będzie to długie opowiadanie. Taki łan-szocik… Ale nie mogłam się powstrzymać! Uwaga! Spojlery z odcinka „Gang of Secrets”! 😉 * * * Coś było nie tak. Adrien widział już Marinette w różnych stanach emocjonalnych – bywała podekscytowana, zdenerwowana, zmieszana, zdeterminowana, smutna… Ale jeszcze nigdy nie widział jej tak załamanej. Zupełnie jakby ktoś zgasił światło w pokoju albo jakby słońce zaszło… Oczy miała zaczerwienione i tylko ślepy by nie zauważył, że płakała. I to dużo… Martwiło go to, że najwyraźniej coś w jej życiu się nie układało. Chciał jej pomóc, a nie wiedział nawet jak się do tego zabrać. Był beznadziejny w pomaganiu dziewczynom. Wczoraj na przykład wpadł na wspaniały w jego ocenie pomysł, żeby zaprosić Biedronkę do kina. Tak na poprawę humoru. I co? Strzeliła cały wykład o tym, j