Posty

Wyświetlanie postów z 2021

New York, New York…

Ostrzeżenie przed spoilerami (Odcinek specjalny: Nowy Jork)! Podróż z Nowego Jorku trwała w nieskończoność. Adrien nie mógł się już doczekać lądowania w Paryżu. Nie palił się do spotkania z ojcem ani do zamknięcia w czterech ścianach. Nie spieszyło mu się także do wznowienia treningów z Kagami. Po prostu chciał zobaczyć miasto i ocenić poziom zniszczenia podczas jego nieobecności. Gdzieś w głębi serca czuł potrzebę zrehabilitowania się. Chciał udowodnić Biedronce, że nadal mogła na nim polegać. Nie, zaraz… Już nie musiał jej nic udowadniać. Przecież mu przebaczyła. Więc dlaczego czuł się tak, jakby mu ktoś wyrwał serce i wyrzucił gdzieś nad Atlantykiem? – Ktoś tu się zakochał… – zarechotał Plagg, który jak zwykle opychał się camembertem. – Żeby wczoraj… – Adrien wzruszył ramionami. Też mi nowość! Kwami spojrzało zaskoczone na swojego posiadacza, po czym wymownie przewróciło oczami i zaśmiało się: – Ach, ta ironia losu… Jak ja to uwielbiam! – A tobie o co teraz chodzi? –

Zawsze masz mnie

A/N: Ta historia przyszła mi do głowy spontanicznie dzisiaj o świcie. Chyba wracam do nawyków z Sezonu 2, kiedy po niektórych odcinkach rodziły się kolejne fanfiki… Ale dzisiaj nie będzie to długie opowiadanie. Taki łan-szocik… Ale nie mogłam się powstrzymać! Uwaga! Spojlery z odcinka „Gang of Secrets”! 😉 * * * Coś było nie tak. Adrien widział już Marinette w różnych stanach emocjonalnych – bywała podekscytowana, zdenerwowana, zmieszana, zdeterminowana, smutna… Ale jeszcze nigdy nie widział jej tak załamanej. Zupełnie jakby ktoś zgasił światło w pokoju albo jakby słońce zaszło… Oczy miała zaczerwienione i tylko ślepy by nie zauważył, że płakała. I to dużo… Martwiło go to, że najwyraźniej coś w jej życiu się nie układało. Chciał jej pomóc, a nie wiedział nawet jak się do tego zabrać. Był beznadziejny w pomaganiu dziewczynom. Wczoraj na przykład wpadł na wspaniały w jego ocenie pomysł, żeby zaprosić Biedronkę do kina. Tak na poprawę humoru. I co? Strzeliła cały wykład o tym, j

Kontynuacja "Przeczuć" wreszcie napisana!

Grafika
No i nareszcie mogę odetchnąć z ulgą! Udało mi się zakończyć pisanie kontynuacji "Przeczuć" i moja Elka doczekała się swojej własnej historii, na którą przecież zasługiwała. Fakt, ta wersja jej historii jest tak naprawdę czwartą kompletną. Ale chyba po raz pierwszy ta opowieść brzmi tak jak powinna. I zanim przyszło mi do głowy coś zmieniać, wysłałam książkę czym prędzej do czytania do dwóch zaprzyjaźnionych beta-czytelniczek. Mam nadzieję, że będą delikatne, bo - jakby nie było - przekazałam im pod opiekę jakby własne dziecko... Statystyki pracy nad "Marzeniami" Tytułem podsumowania - dzielę się z Wami najważniejszymi statystykami. Oczywiście bazuję na liczbach podrzuconych mi przez edytor tekstu. Gdyby jednak zliczyć wszystkie godziny, kiedy robiłam notatki na brudno, przemyśliwałam nad fabułą, wyobrażałam sobie poszczególne sceny - to tych minut byłoby znacznie więcej. Oczywiście nie liczę czasu (i słów), które zużyłam na trzy wcześniejsze wersje tej historii. Bo