Znalazłam swoją niszę, w której moja twórczość wreszcie czuje się swobodnie. To fanfiction. Czytacie na własną odpowiedzialność, bo moje fanfiki ociekają spoilerami :-)
Spotkanie autorskie - 23.11.2018
Pobierz link
Facebook
X
Pinterest
E-mail
Inne aplikacje
-
Jeśli jesteście zainteresowani spotkaniem ze mną, serdecznie zapraszam do Krakowa w piątek 23 listopada br. o godz. 19:00 - Kawiarnia Literacka, ul. Krakowska 41.
Są pisarze, którzy uwielbiają ten moment, gdy zasiądą przed czystą kartką papieru i skreślą na niej pierwsze słowa. A raczej otworzą nowy dokument w edytorze tekstu i wklikają pierwsze znaki... Uwielbiam zaczynać nowy projekt, wymyślać zarys fabuły, nowych bohaterów... Ale czy zaliczam się do tego grona? Przede wszystkim czy nie byłoby nadużyciem nazywanie siebie pisarką? - Czy wydałam jakąś książkę do tej pory? - Nie. - Czy ktoś przeczytał jakąkolwiek moją książkę? - Poza mną była tylko jedna osoba, która przeczytała tylko jeden z moich utworów. Zatem: nie. - Czy w ogóle coś napisałam? - Tak. - Czy zatem jestem pisarką? Myślę, że ten blog pozwoli mi odpowiedzieć na to pytanie. Problem polega na tym, że piszę do szuflady. Nie potrafię pochwalić się tą twórczością. Wydaje mi się, że to efekt moich młodzieńczych prób publikacji pierwszych powieści. Wszystkie zakończyły się fiaskiem. Za każdym razem przełykałam gorzką pigułkę krytyki - takiej podcin...
Pojawił się w szkole niespodziewanie. Z pewnym siebie uśmiechem przywitał zebrany już na dziedzińcu szkoły niezły tłumek uczniów – każdy w swoim gronie przyjaciół lub wielbicieli. O tak… To był jego żywioł. Był przyzwyczajony do wzbudzania powszechnego zainteresowania i zachwytu gdziekolwiek się pojawił. Nie inaczej było dzisiaj. Wszystkie rozmowy ucichły, wszystkie oczy wpatrzone były w niego. Tak, to lubił… Rozejrzał się uważnie. O, chwileczkę. Ktoś zignorował jego pojawienie się. Dwie dziewczyny gadały jak najęte w kącie, zupełnie nie zwracając na niego uwagi. Ani na to, jakie poruszenie wywołał. „Wyzwanie przyjęte” pomyślał i ruszył zdecydowanym krokiem w ich stronę. - Nie no, śmiech na sali! – zirytowała się Chloe, czym przyciągnęła uwagę znajdujących się nieopodal kolegów z klasy. – No co wy?! Przecież to… niedorzeczne! – dodała ze złością, widząc, że nowy przystojniak kieruje prosto do tej gamoniowatej Marinette Dupain-Cheng. Marinette była właśnie w trakcie opowiadania s...
(20) – Nowy dzień Uporczywy dzwonek telefonu wdarł się do uszu śpiącego Adriena, wyrywając go z mocnego snu. Mruknął niezadowolony i zaspany sięgnął po smartfona. Dzwoniła mama. Dlaczego nie przyszła normalnie go obudzić? Zanim do końca sformułował to głupie pytanie, jego wzrok spoczął na Marinette śpiącej obok na brzuchu z twarzą wtuloną w poduszkę. Na ten widok natychmiast wróciły wszystkie wspomnienia minionej nocy, a na myśl o jej finale zrobiło mu się gorąco. Telefon znów zaczął dzwonić. – Jeszcze chwilkę… – wymamrotała niewyraźnie dziewczyna i nakryła się kołdrą. Adrien uśmiechnął się z rozczuleniem i wreszcie odebrał połączenie. – Halo? – szepnął. – Jeszcze śpicie? – zaśmiała się Emilie. – Powiedziałabym, że nie chciałam was budzić, ale to by było jawne kłamstwo. Najwyższy czas wstawać… – Która godzina…? – mruknął bardziej do siebie niż do mamy. – Zbliża się dziesiąta. Obawiam się, że możecie mieć dzisiaj dużo pracy, więc powinniście doprowadzić się do względnego porządku. A pot...
(19) – Świt – Już świta… – szepnęła z żalem Biedronka. Siedziała na szczycie wieży Eiffla z Czarnym Kotem przy boku i lustrowała Paryż, jakby na nowo witając się z miastem oddanym im pod opiekę. Na wschodzie pojawiła się już jaśniejsza linia wskazująca na zbliżający się poranek. To by było na tyle, jeśli chodzi o ich specjalną noc. – Tak… – przytaknął jej Czarny Kot i w jego głosie też pobrzmiewał żal. Objął dziewczynę, a ona położyła głowę na jego ramieniu. Dopiero co skończyli swoje superbohaterskie obowiązki i poczuli, jak potwornie byli zmęczeni wydarzeniami, które miały miejsce tej nocy. Mistrz Fu został nakarmiony i odtransportowany do Marianne, która mimo późnej pory czekała na wieści o uratowaniu ukochanego. Wpuściła ich od razu i zajęła się Wangiem, zapewniając młodych, że poradzi sobie sama i mogą sobie iść. Przed odejściem Alya i Nino upewnili się jeszcze czy mogli zatrzymać swoje nowe Miracula, a kiedy Strażnik dał im swoje pozwolenie, czym prędzej wrócili do siebie, żegnaj...
(1) – Za bardzo zaplanowane A/N: Zanim zaczniecie czytać, a nie zerknęliście na „blurb”, zalecam przeczytanie najpierw „Tamtego Dnia” ( https://niesmialek.blogspot.com/2018/05/miraculum-fanfiction-tamten-dzien-cz-1.html ), bo niniejsza książka jest kontynuacją i po pierwsze będzie się odwoływać do pewnych wydarzeń z części pierwszej (więc dobrze by było wiedzieć, do jakich…), a po drugie – jeśli nie czytaliście „TD”, to ten rozdział jest jednym wielkim spoilerem i zepsuje Wam lekturę „TD”… * * * Pokój wyglądał idealnie. Marinette obrzuciła go uważnym spojrzeniem, żeby sprawdzić czy wszystko znajdowało się na swoim miejscu. Uprzątnęła nawet biurko, przy którym zazwyczaj szyła. Westchnęła cicho, kiedy jej wzrok padł na stary domek dla lalek. Domek, w którym przez dwa lata mieszkała Tikki – istota najbliższa jej duszy, kwami Biedronki, które dawało Marinette moc tworzenia. Od trzech lat domek dla lalek stał pusty w kącie i przypominał dziewczynie o tych wspaniałych dniach – bo choć ...
Komentarze
Prześlij komentarz