Posty

Miraculum FanFiction: Zagadka Chloe B. - cz. 9

- To o czym chciałeś pogadać? – spytała nieswoim głosem, żeby zatrzeć te uczucia, które w niej obudził tymi słowami o mamie. Znów to samo – pytanie wprost. Dlaczego nie umiała inaczej rozmawiać? Ale on najwyraźniej nic sobie z tego nie robił. - O liście twojej mamy. – odpowiedział poważnie. - Skąd o nim wiesz?! – zapytała gwałtownie, zrywając się z ławki. Oczy zwęziły się w szparki. Oj, była wściekła. - Przecież sam ci go dostarczyłem. – wytłumaczył. Chloe otworzyła oczy ze zdumienia i usiadła z powrotem. Z głowy wypadły jej wszystkie pytania i argumenty, którymi chciała go zniszczyć. Ona go zupełnie, ale to zupełnie nie kojarzyła. Naprawdę tak wyglądał ten posłaniec, który dostarczył jej list od mamy? Zamknęła oczy, żeby odtworzyć tę chwilę w pamięci. Ale nic. Nie widziała twarzy gońca, który przyszedł z listem. - Ja… nie pamiętam ciebie. - Nie dziwi mnie to. – uśmiechnął się. – Większość ludzi, którym dostarczam przesyłki, nie zwraca na mnie najmniejszej uwagi. Nie poz...

Miraculum FanFiction: Zagadka Chloe B. - cz. 8

Zdecydowała się pójść. Bez peruki. Brzydziła się dotykać sztucznych włosów. Pewnie, gdyby była z prawdziwych włosów, to też by się brzydziła. Może nawet jeszcze bardziej. Sprawę incognito miały załatwić wielkie okulary. Ubrała się też inaczej niż zazwyczaj. W bardzo rzadko noszoną sukienkę. Oczywiście nie stroiła się dla niego! W życiu! Chodziło o to, żeby jak najmniej przypominała samą siebie! Czekał już na ławce pod drzewem. Rozglądał się nerwowo. Chyba jednak nie spodziewał się, że przyjdzie. Uśmiechnęła się pod nosem. Czyli nie jest aż tak pewny siebie, na jakiego się zgrywa! - No, cześć! – przywitała się nonszalancko. Niech sobie nie myśli! – Jerome… - Cześć, Chloe! – uśmiechnął się i zerwał się z ławki. – Przyszłaś jednak. - Przyszłam, bo zamierzam uciąć to całe nachodzenie mnie. – oznajmiła wyniośle. - Wcale cię nie nachodzę. – odpowiedział szybko. - A ta róża to sobie sama na nogach przyszła na próg mojego pokoju? – spytała sarkastycznie. - No, trochę jej pomogłe...

Miraculum FanFiction: Zagadka Chloe B. - cz. 7

A zatem jego imię zaczyna się na „J”. Wiele jej to nie powiedziało. Nie znała żadnych J-ów. Jedyny „J”, który przychodził jej do głowy to był znany rockman Jagged Stone, który na pewno nie miał nic wspólnego z chłopakiem z imprezy urodzinowej. Było niedzielne popołudnie i Chloe wygrzewała się na tarasie. Róża, którą dostała wczoraj w tak tajemniczy sposób, stała dumnie w wazonie na toaletce. Bilecik z podziękowaniem został schowany do szuflady, w której Chloe trzymała tylko najważniejsze skarby. Wczoraj czytała go chyba tysiąc razy, a za każdym razem w okolicach żołądka czuła dziwną sensację. W tym podarowaniu jej róży było coś romantycznego, czego Chloe nie próbowała po staremu zagłuszyć. Wręcz przeciwnie, pozwoliła samej sobie na dość śmiałe przypuszczenie, że ów tajemniczy chłopak może żywić wobec niej jakieś życzliwe uczucia. I nawet nie miałaby nic przeciwko w pozwoleniu mu na ich okazywanie. Nie, żeby sama coś tam do niego żywiła. No, ostatecznie może uznać, że obiektywn...

Miraculum FanFiction: Zagadka Chloe B. - cz. 6

Następnego ranka Chloe wciąż nie mogła uwierzyć, że przetańczyła cały wieczór z jednym chłopakiem. W dodatku nieznajomym! Nie chciała przyznać się do tego głośno, a i po cichu nie przyszło jej to łatwo – że bawiła się z nim naprawdę wspaniale! Okazało się, że tańczył wyśmienicie. Jako znawczyni niejednej dziedziny życia – och, żeby nie powiedzieć, że niemal wszystkich! – mogła ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że musiał pobierać lekcje tańca. Tańcząc z nim, czuła się lekka jak piórko. A była dość wybredna, jeśli chodzi o partnerów. Nie po to tatuś wywalał tyle kasy na jej lekcje w najlepszych szkołach tanecznych, żeby potem obłapiali ją neandertalczycy pokroju takiego Kima! Kiedy wszyscy goście już wyszli, ze zdumieniem stwierdziła, że nawet nie poznała imienia swojego towarzysza wieczoru. Nic jej o sobie nie powiedział, choć wydawało jej się, że ciągle rozmawiali. Jak to możliwe? Prychnęła z frustracją w poduszkę. Była sobota, więc mogła wylegiwać się bez końca w swoim ...