Miraculum Fanfiction: Róża - cz. 4
- Tikki, opowiedz mi to jeszcze raz. – poprosiła Marinette chyba po raz setny. - Marinette… - westchnęła Tikki. – Nic wielkiego się nie stało. Byłaś po prostu przemęczona i w końcu organizm dał ci wyraźny sygnał, żeby zwolnić. Nie możesz nie sypiać po nocach! - Ale nie mogę zasnąć od tych wszystkich myśli! - Marinette… - Tikki zdawała się tracić cierpliwość. – Nie możesz pozwolić sobie drugi raz na coś takiego. A jeśli zasłabniesz w walce? Wiesz, co może ci wtedy grozić? - I mówisz, że Czarny Kot mnie tu przyniósł? – dopytywała się Marinette. – Ale… Skąd on wiedział, gdzie mieszkam? - On nie… - zaczęła Tikki, ale nie skończyła, bo hałas na balkonie przyciągnął uwagę dziewczyny i nie usłyszała już słów swojego kwami. Wyszła czym prędzej na balkon, zostawiając w pokoju Tikki, która po raz pierwszy w swoim długim życiu nie wiedziała, co zrobić. Jeśli poleci za Marinette, żeby uprzedzić ją o tym, że Czarny Kot nie zna jej tożsamości, zdradzi, kim jest Biedronka samym pojawieni...