Szalik dla Dwojga - Cz. 13
Czarny Kot wrócił do domu z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony Biedronka dała mu cień nadziei – no, przynajmniej przestała się irytować, kiedy tylko wspominał o swoim uczuciu do niej. Z drugiej – martwił się o Marinette. Czy to oznaczało, że się pomylił? Jak te wszystkie zdjęcia w jej pokoju miały się do jego teorii, że jest zakochana w Luce Couffaine’ie? Musiał z nią pogadać. Miał wrażenie, że głowa mu zaraz spuchnie od domysłów. Zmusił Plagga do szybkiej regeneracji i nie słuchając jego złośliwego rechotu, z powrotem przemienił się w Czarnego Kota. Marinette pojawiła się na balkonie zaraz po jego przyjściu. Musiała usłyszeć jego kroki. Dziwne, zazwyczaj potrafił poruszać się bezszelestnie. A może czekała na niego? Zaraz, skąd mu to w ogóle przyszło do głowy? Natychmiast stłumił w sobie te głupie myśli. Były niestosowne. Zerknął na nią szybko. Była zmartwiona. A może przestraszona? - Wejdź do środka, Kocie. Robi się zimno – szepnęła, zapraszając go gestem do środka. - N-n...