Posty

Ciasno, że Kota nie wciśniesz? - cz. 10

Można powiedzieć, że to był prawdziwy KOTaklizm. Równie dobrze mógł teraz nastąpić koniec świata. Siła rażenia byłaby podobna. - No? – ponagliła Alya dwójkę winowajców, choć tak naprawdę sytuacja tylko wyglądała na dwuznaczną. Marinette poczuła lekki niepokój. O ile dobrze znała Czarnego Kota, to mogła się spodziewać, że lada moment się zwinie i zostawi ją samą z tym bigosem. Ku jej zaskoczeniu – został, stojąc wciąż w tym samym miejscu, zupełnie nieruchomo. - To nie tak, jak myślisz… - zaczęła Marinette i dopiero jak te słowa wybrzmiały, uświadomiła sobie, że to najbardziej wyświechtany tekst w sytuacjach, które wskazują na coś zupełnie przeciwnego. - Oj, Mari, Mari! – Alya zaśmiała się. – A skąd ty wiesz, co ja myślę? - Twoja mina świadczy o czymś co najmniej nieprzyzwoitym – odparła przyjaciółka i spojrzała na nią groźnie. - Bynajmniej. Ale skoro już o tym wspominasz, to obiecuję następnym razem zapukać! - Alya… - Marinette westchnęła. - Dobra, dobra… Już sobie id...

Ciasno, że Kota nie wciśniesz? - cz. 9

- Ostatnio dziwnie się zachowujesz – zauważyła V é ronique następnego dnia podczas przerwy na lunch. - Słucham? – odparła Marinette nieuważnym tonem. - Właśnie o tym mówię – pokiwała głową koleżanka. – Czy to ma jakiś związek z Luką? Wrócił z podkulonym ogonem? - Ogonem? – podchwyciła Marinette, a przed oczami stanął jej właściciel pewnego ogona. - Oj, uczepiłaś się! – zirytowała się V é ronique. - To raczej ty się przyczepiłaś. Nic się nie dzieje. No może poza tym, że kilka dni temu musiałam się przeprowadzić, mam na głowie generalny przegląd naszej kamienicy, być może remont do fundamentów, a rodzice utknęli na dobre w Chinach… - Trudno to nazwać „niczym”… - zaśmiała się V é ronique. - Sama widzisz… - Marinette uśmiechnęła się wyrozumiale. - Wiesz… Naprawdę myślałam, że po prostu Luka do ciebie wrócił. - Skąd taki pomysł? - Bo… - V é ronique zawahała się. – Masz taki… ech… jakby specyficzny wyraz twarzy. - Specyficzny wyraz twarzy? – Marinette wybuchnęła śmie...

Ciasno, że Kota nie wciśniesz? - cz. 8

Marinette niecierpliwie wyczekiwała końca zajęć na uczelni. Do ostatnich minut wykładu siedziała jak na szpilkach, zerkając niecierpliwie na zegarek. Wciąż nie miała pojęcia, jak zagadnąć Adriena, ale najpierw musiała go w ogóle dopaść, co od rana stanowiło misję niemożliwą. Wykładowca wreszcie dał studentom sygnał do rozejścia się. Marinette zebrała szybko swoje rzeczy i wybiegła z sali, ignorując całkowicie swoją najlepszą – wręcz jedyną – koleżankę z grupy, V é ronique Lumi è re, która zastygła w połowie gestu machania ręką. Biegnąc do domu, Marinette układała w głowie hipotetyczne scenariusze, jak zacząć z Adrienem rozmowę o dołączeniu do grupy wsparcia. Ostatecznie doszła do wniosku, że na początek zaprosi go niezobowiązująco na wieczór, a dopiero po jakimś czasie razem z Czarnym Kotem wtajemniczą go, czemu te spotkania mają służyć. Plan był raczej mętny, ale i tak był lepszy od wszystkiego, co wymyśliła do tej pory. Wpadła do mieszkania zdyszana, bo trudno było nie złapać...

Ciasno, że Kota nie wciśniesz? - cz. 7

Następnego ranka Marinette wstała z postanowieniem, że postara się porozmawiać z Adrienem, choć nie miała nawet pomysłu, jak zagaić tę rozmowę. Przecież nie mogła tak po prostu podejść i strzelić propozycją, żeby przyszedł na wieczorne spotkanie grupy wsparcia. Minęło nieco czasu, od kiedy w czwórkę stanowili paczkę bliskich przyjaciół. Nie mogła przecież kontynuować w miejscu, w którym kiedyś skończyli. Szykując śniadanie, zastanawiała się, kiedy stali się sobie tak dalecy. Kiedyś byli przecież przyjaciółmi! Skoczyliby za sobą w ogień – on kilkukrotnie ochronił ją przed akumą lub atakiem superzłoczyńcy, ona nie pozostała mu dłużna, nawet jeśli nie była we wcieleniu superbohaterki. A potem wszystko się pochrzaniło. Potem. Znaczy kiedy? Marinette zastygła w połowie szykowania tostów francuskich i próbowała sobie przypomnieć moment, w którym Adrien odłączył się od ich radosnej grupki przyjaciół. To było parę lat temu i musiała nieco pogrzebać we wspomnieniach ze szkoły. Ze wszyst...