Szalik dla Dwojga - Cz. 24
- Mmm-Marinette? – szepnął
Adrien.
---
Szalik dla Dwojga - cz. 23 <- Poprzednia część | Następna część -> Szalik dla Dwojga - cz. 25
Znów leżeli przytuleni, w
półśnie. W środku nocy.
- Mm?
- Powinienem wracać.
- Wiem.
- Nie chce mi się, wiesz?
- Domyślam się. Ja też nie chcę.
- Ale powinienem. Nie miałem w
planach nocowania u ciebie.
- Ja też nie miałam w planach
twojego nocowania – mruknęła Marinette, po czym dodała żartobliwym tonem: -
Czarnego Kota może bym i przenocowała, ale ciebie to nie bardzo…
- A co to za różnica? – obruszył
się.
- Zasadnicza – odpowiedziała
poważnie i usiadła. – Czarny Kot to chodzące ciacho, a ty jesteś tylko moim
kolegą z klasy – dodała żartobliwie.
- Marinette… - mruknął
ostrzegawczo.
- Za wcześnie na żarty? –
Uśmiechnęła się. – No dobrze. Chodzi mi o to, że Czarny Kot był dla mnie kimś,
kogo nie znałam prywatnie.
- Ykhm…
- Nie, to też nie zabrzmiało
dobrze – zauważyła. – Chodzi mi o to, że wiem, gdzie mieszkasz. Wiem, że masz
rodzinę. No i spotkałabym cię następnego dnia w szkole. Nie mówiąc już o tym,
że jakby cię tu znaleźli moi rodzice, to miałbyś przechlapane. A ja szlaban do
końca życia.
- Czyli kręci cię tajemniczy
uwodziciel? A kolega z klasy to już nie bardzo?
- Biorąc pod uwagę, że to ja
pocałowałam cię pierwsza, to nie wiem, kto tu kogo uwodził – mruknęła, po czym
okropnie się zaczerwieniła, słysząc, jak to zabrzmiało.
Adrien roześmiał się cicho i
pociągnął ją w swoją stronę.
- Naprawdę muszę lecieć… -
szepnął, obejmując ją mocno i tym samym przecząc swoim słowom.
- No to leć – odszepnęła,
przytulając się do niego.
- Nie mogę. Leżysz na mnie.
Zachichotała mu w szyję.
- Zrzuciłabym cię na podłogę,
gdybym się nie bała, że obudzę rodziców.
- Dobra, lecę – zdecydował się
nagle. – Przekonałaś mnie tymi rodzicami.
- Och… - Westchnęła rozczarowana.
- Przyjdę jutro rano. To znaczy
dzisiaj. Za parę godzin. Mam nadzieję, że nie masz planów?
- Czekaj, sprawdzę… - Mrugnęła do
niego. – Soboty zazwyczaj mam wolne. Na randki z innymi umawiam się zwykle w
niedzielę.
- Marinette…
- Przepraszam. Nie umiem się
opanować.
- A mnie się czepiałaś!
Marinette zachichotała. Fakt.
- Plagg? – Adrien zwrócił się w
stronę domku dla lalek, w którym ukryły się kwami. – Musimy wracać…
- Nie ma mnie! – Dobiegło
stłumione mruknięcie.
- Nie ma go! – Dodało stłumione
znacznie cieńszym głosikiem mruknięcie.
- Co oni tam robią? –
Zainteresowała się Marinette i podniosła z kanapy.
- Nie! – Powstrzymał ją Adrien,
który nagle się połapał. – Kończ, Plagg!
- Co on ma niby kończyć? –
spytała szeptem Marinette, zupełnie nic nie rozumiejąc.
Adrien zaczął chichotać i objął
ją bardzo mocno.
- Nic z tego nie rozumiem… -
mruknęła, ale odruchowo przytuliła się do niego.
- Coś czuję, że będziemy was
często odwiedzać. Obaj – szepnął jej do ucha Adrien, nagle czując się podwójnie
szczęśliwy.
- Jestem, dzieciaku! – mruknął
kwaśno Plagg, przylatując do swojego pana.
- Mam nadzieję, że dobrze się
bawiłeś?
- Bez komentarza.
- Mogłeś się przyznać, kiedy
pytałem, kogo…
- Ani się waż! – krzyknął Plagg.
- Nie mów, że jej nie
powiedziałeś? – zaśmiał się Adrien.
- Jaki pan, takie kwami – odciął
się Plagg.
Słysząc te słowa, zarówno
Marinette jak i Tikki zaczęły chichotać. A Adrien się zarumienił. Ale pewne
sprawy wymagają odpowiedniej oprawy.
- Lecimy, Plagg – mruknął. –
Wysuwaj pazury.
Po chwili stał obok Marinette –
już jako Czarny Kot. Nie mógł się zmusić do wyjścia, ale przecież musieli się
choć trochę wyspać.
- Przyjdę rano, Księżniczko –
szepnął, całując ją na pożegnanie.
- Przyjdź. Będę czekać –
odszepnęła.
Jeszcze wyszła na balkon, żeby
choć odprowadzić go wzrokiem. A kiedy już jej zniknął z pola widzenia, zaczęła
wycofywać się do pokoju, wzdychając z niedowierzaniem na myśl o tym, co
wydarzyło się tu dzisiejszego wieczoru.
- Naprawdę? Nie powiedział ci
nawet, że cię kocha? – spytała jeszcze, zerkając na swoje kwami.
- Dojrzewa do tego. – Westchnęła
Tikki. – Ale przecież wiem dobrze, że mnie kocha. Tylko jeszcze mi tego nie
powiedział.
- Doskonale cię rozumiem… -
szepnęła dziewczyna i zamknęła klapę.
---
Szalik dla Dwojga - cz. 23 <- Poprzednia część | Następna część -> Szalik dla Dwojga - cz. 25
Komentarze
Prześlij komentarz