Adrien zamknął się w swoim pokoju zaraz po powrocie do domu. Natalia nie zawracała mu głowy, bo oficjalnie poszedł odrabiać lekcje. - No, wyrzuć to z siebie! – mruknął Plagg, rzucając się przy okazji na kawałek camemberta. Temu to chyba nic nie zepsuje apetytu. - Co mam wyrzucić z siebie? – Adrien udawał, że nie wie, o co chodzi. - Stary, mnie nie oszukasz. Kwami wyczuwają emocje jak najlepsze radary. I ciesz się, że tłumimy ich wyczuwanie przez Władcę Ciem. Bo byłbyś dzisiaj dla niego śmiesznie łatwym celem. - Nie wiem, o czym mówisz. - Jasne… O Marinette. Nie udawaj. - Nie rozumiem, co się dzisiaj stało. – wykrztusił wreszcie Adrien. – Powinienem się przecież cieszyć, no nie? - Czemu miałbyś się cieszyć? – zdziwił się Plagg. - No, jak się z kimś przyjaźnisz, to chcesz dla niego wszystkiego co najlepsze. - No, raczej… - mruknął Plagg, sięgając po kolejny kawałek sera. – I…? - No to dlaczego ja się nie cieszę, że ten, jak mu tam… - Luka, Adrien. – uśmiechnął się ...
Komentarze
Prześlij komentarz