Ciasno, że Kota nie wciśniesz? - cz. 9
- Ostatnio dziwnie się zachowujesz – zauważyła V é ronique następnego dnia podczas przerwy na lunch. - Słucham? – odparła Marinette nieuważnym tonem. - Właśnie o tym mówię – pokiwała głową koleżanka. – Czy to ma jakiś związek z Luką? Wrócił z podkulonym ogonem? - Ogonem? – podchwyciła Marinette, a przed oczami stanął jej właściciel pewnego ogona. - Oj, uczepiłaś się! – zirytowała się V é ronique. - To raczej ty się przyczepiłaś. Nic się nie dzieje. No może poza tym, że kilka dni temu musiałam się przeprowadzić, mam na głowie generalny przegląd naszej kamienicy, być może remont do fundamentów, a rodzice utknęli na dobre w Chinach… - Trudno to nazwać „niczym”… - zaśmiała się V é ronique. - Sama widzisz… - Marinette uśmiechnęła się wyrozumiale. - Wiesz… Naprawdę myślałam, że po prostu Luka do ciebie wrócił. - Skąd taki pomysł? - Bo… - V é ronique zawahała się. – Masz taki… ech… jakby specyficzny wyraz twarzy. - Specyficzny wyraz twarzy? – Marinette wybuchnęła śmie...
Komentarze
Prześlij komentarz