Szalik dla Dwojga - Cz. 18
UWAGA! Ostrzeżenie przed spoilerami! "Befana"... - Kocie, ratuj! – krzyknęła Marinette, ukryta za stołem. A Czarnemu Kotu serce stanęło. Wiedział, że musi ją ratować przed zakumanizowaną babcią. Ale z drugiej strony sam był w niezłych opałach. Nie chciał być zamieniony w bryłkę węgla ani w bezwolnego anioła. Wreszcie uwolnił się od ścigających go aniołów Befany i przybiegł do Marinette. - Przepraszam, że musiałaś czekać… - szepnął i chwycił ją szybko na ręce. Objęła go za szyję, a jemu niebezpiecznie zakręciło się w głowie. Nie jest dobrze. Jest nawet bardzo niedobrze! To w ogóle nie powinno mieć miejsca! Siłą woli zmusił się do wymyślenia dla niej jakiejś bezpiecznej kryjówki. - Dlaczego twoja babcia się na ciebie zezłościła? – spytał, biegnąc po dachach w stronę Wieży Eiffla. - Chyba spędziłam z nią zbyt mało czasu… - wymamrotała smutno gdzieś w okolicy jego piersi. Dobrze, że biegł tak szybko, bo przynajmniej łomotanie jego serca było usprawiedliwione. - Ni...
Komentarze
Prześlij komentarz