Miraculum FanFiction: Długo i szczęśliwie - cz. 2
Już po chwili na Marinette wdrapywał się najmłodszy synek. Miał dopiero półtora roku i jeszcze był nieco nieporadny. Jak zawsze wbił mamie kolano pod żebra podczas wchodzenia, ale Marinette – jak przystało na superbohaterkę – nawet nie mrugnęła. Adrien oparł się o framugę drzwi i przez chwilę przyglądał się swojej żonie obleganej przez trójkę ich dzieci. Choć minęło tyle lat, wciąż się zastanawiał, jak to się stało, że ta idealna kobieta ze wszystkich facetów na Ziemi wybrała właśnie jego. Marinette podniosła wzrok i uśmiechnęła się do niego. - Zrobię śniadanie. – zaproponował i zanim wyszedł, przesłał jej buziaka. A Marinette objęła mocniej swoje dzieci. Zdążyła jeszcze pomyśleć, że jej życie jest cudowne, kiedy zadzwonił telefon. Pięć minut później wkroczyła do kuchni już jako Biedronka, trzymając na rękach kręcącego się Louisa, który próbował złapać Plagga. Za nią biegły starsze pociechy nawzajem się przekrzykując, kto miał rację o świcie. Adrien zastygł w połowie przygo...
Komentarze
Prześlij komentarz