(8) – Szkatuła Jeszcze tego mi brakowało! Dopiero co zaczęłam ogarniać rzeczywistość we wcieleniu Marinette, to mnie teraz superzłoczyńca uszczęśliwił zamianą w Czarnego Kota… – Kropeczko? – zagadnęła Biedronka zatroskanym tonem, przyklękając obok mnie. – No, tego się nie spodziewałam, Kocie… – jęknęłam, wciąż wpatrzona w moją dłoń, z której unosiły się maleńkie czarne dziury – widoczna oznaka, że Czarny Kot zdążył użyć zaklęcia kotaklizmu. – Co teraz? – Gdzieś muszę wykorzystać ten kotaklizm, bo inaczej niechcący uszkodzę siebie albo ciebie, albo pół Luwru… – mruknęłam. Biedronka podrzuciła w górę znalezione na dachu pióro jakiegoś gołębia. Złapałam je w locie i momentalnie zamieniło się w pył. – Dzięki… – mruknęłam. – Wyglądało trochę jak amok. – Wychodzi na to, że oboje użyliśmy supermocy… – westchnęła Biedronka, ściskając w dłoniach dziwny owalny przedmiot. – Zaraz przejdziemy przemianę powrotną. – Zejdźmy z dachu w takim razie – zaproponowałam przytomnie i czym p...
Komentarze
Prześlij komentarz