Dzisiaj namaluję Wam słowami taki obrazek: Stoję na rozstaju dróg. Jedna z nich prowadzi do pisania kontynuacji "Przeczuć" - czasami nią podążam, ale nie zapuszczam się zbyt daleko, jakbym się bała, że zaniedbam spacerowanie tą drugą ścieżką, która prowadzi do budowania obecności Leny Klimki w świecie czytelniczym. Pomiędzy tymi drogami rozciąga się ogromna łąka, na której spędzam całe godziny, zbierając kwiaty, a raczej obserwując pewne biedronki ganiane przez czarne koty... I tu nasuwa się moje pytanie. Bo choć ten obrazek wyszedł mi dość malowniczy, zdaję sobie sprawę, że nie mogę znajdować się w trzech miejscach na raz... Jak znaleźć balans? Paradoks obecnej sytuacji polega na tym, że najprzyjemniej spędza mi się czas na łące. Tu mam grono przyjaciół, którzy przyglądają się wraz ze mną biedronkom i kotom. To oni dają najwięcej wsparcia, oni czytają, oni pytają, czy jeszcze żyję, jeśli nie publikowałam np. przez miesiąc... Ale Lena Klimka ma pewne zobowiąz...
Komentarze
Prześlij komentarz